zamknij

Źródła inspiracji zza płotu, czyli o zasobach lokalnych

0

Dodano: 2016-11-03

Zapewne większość z nas, działaczy i społeczników, zna to uczucie, które nadchodzi wraz z zakończeniem projektu: radość i zadowolenie wynikające z udanej realizacji działań, a z drugiej strony rodzące się pytanie...co dalej? Rozpędzeni wskakujemy na kolejne tory, a nasze myśli krążą nieustannie wokół odkrycia kolejnego tematu. Szukając pomysłu do działania często mamy problem ze znalezieniem ciekawego wątku i sięgamy zbyt daleko. Najprostszą metodą jest wyhamować, zatrzymać się i rozejrzeć wokół siebie. Bogactwo znajduje się na wyciągnięcie dłoni.

Lokalne zasoby to skarbnica łącząca wiele elementów, a tym co stanowi jej największą część jest dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe, postrzegane niejednokrotnie jako balast ograniczający rozwój. Nic bardziej mylnego. Potencjał naszej rzeczywistości niejednokrotnie stanowi otaczająca nas przyroda: parki narodowe, rezerwaty, unikalny krajobraz oraz dziedzictwo kulturowe materialne i niematerialne: zabytki, architektura, rękodzieło, zwyczaje, pieśni, obrzędy, kuchnia regionalna. Równie ważnym elementem są ludzie, ich historie, pasje, wspomnienia. Parząc na najbliższą okolicę warto przeanalizować to, co widzimy i kogo widzimy, zajrzeć do zapisów historycznych, poszukać starych zdjęć i map, przeprowadzić kilka wywiadów. Lokalne zasoby to również grupy społeczne, instytucje, organizacje pozarządowe, placówki edukacyjne.

Ale koniec teoretyzowania. Teraz konkrety. Moja kilkunastoletnia działalność może już być niewielkim drogowskazem „jak i gdzie szukać”. Oto kilka przykładów, a raczej obszarów, które zainspirowały mnie do realizacji projektów:

Tradycja. Mój region od dawna słynął z wyrobu wielkanocnych pisanek. Ludowy zwyczaj stał się z czasem lokalnym produktem, a rękodzielnicy wytwarzali corocznie niezliczone ilości kolorowych wydmuszek. Brakowało jednak miejsca, które udokumentowałoby tę tradycję popularyzowałoby ją wśród mieszkańców
i skupiłoby wciąż aktywnych twórców. Takie cele były punktem wyjścia do stworzenia muzeum pisanki złożonego z sali wystawowej oraz sali warsztatowej, gdzie zwiedzający mieli szansę poznać technikę wykonywania wielkanocnych ozdób. Całość działania zakończyło utworzenie stowarzyszenia pisankarzy, którzy przejęli opiekę nad muzeum. Dzięki temu tradycyjne rękodzieło jest nadal żywe, cenione i znane na coraz większym obszarze.

Historia. Rozmowy z mieszkańcami to często ciekawa forma odkrywania lokalnej historii. Kilka wywiadów ze spotkanymi niegdyś mieszkańcami wsi uświadomiło mi skalę zjawiska, jaką były wywózki na Sybir. Choć uczono nas o tym w szkole, nikt nie wiedział, iż ktoś ze wsi obok przeżył to doświadczenie. Stąd zrodził się pomysł na archiwizację wspomnień - by zapisać ludzkie losy przyszłym pokoleniom i wprowadzić lokalną historię do szkół. Działanie angażujące młodzież dodatkowo posłużyło do integracji społeczności
i budowania tożsamości.

Przyroda. Biebrza to trwały element krajobrazu, równocześnie zjawisko przyrodnicze, kulturotwórcze
i historyczne. Życie nad rzeką uświadomiło mi, w jak dużym stopniu przyroda wpływa na naszą codzienność. Zainteresowało mnie tym samym, jakie doświadczenia w tym obszarze mają inni mieszkańcy. Tak powstał film ukazujący rolę rzeki w życiu człowieka i jego stosunek do otaczającej przyrody. Równocześnie projekt promował lokalną kulturę wśród najmłodszej części społeczeństwa, tej której kontakt z przyrodą w dużym stopniu jest już ograniczony.

https://www.youtube.com/watch?v=blBUcESG9E4

Krajobraz. Zapisany w pamięci krajobraz wsi w ostatnich latach zaczął ulegać przeobrażeniom. Nowoczesne rolnictwo przyniosło ze sobą zmiany w architekturze, krajobrazie, gospodarstwie. Wiele z tych procesów jest nieuniknionych. Może jednak warto zatrzymać niektóre elementy? Jednym z nich mogą być rodzime rasy zwierząt. Najbardziej popularną rasą krów żyjącą na terenach biebrzańskich wsi była krowa czerwona polska, stąd zrodziła się koncepcja na odtworzenie jej hodowli w dolinie rzeki. Rodzima rasa krów to
z jednej strony zachowanie lokalnych tradycji, z dugiej zaś ochrona przyrody i krajobrazu. Aktywizacja rolników w trakcie projektu w bezpośredni sposób zwiększyła potencjał turystyczny, przyniosła korzyści finansowe i wzbogaciła lokalną przyrodę.

Ludzie. Warto poszukać i dowiedzieć się, kto żyje obok nas. Odnalezienie emerytowanej doktor hydrologii, pasjonatki ogrodnictwa było punktem wyjścia do kolejnego działania. Ukazanie jej szansy na aktywność
w środowisku seniorów sprawiło, iż zaangażowała się w działanie służące zachowaniu oraz popularyzacji tradycji wiejskiego ogrodnictwa i sadownictwa. Dzięki temu mogła przekazać swoją wiedzę i bogate doświadczenie. Projekt miał charakter międzypokoleniowy i włączał środowisko osób niepełnosprawnych, co dodatkowo wzbogaciło jego przebieg.

Instytucje. Placówka opiekuńczo-wychowawcza w mojej okolicy, zlokalizowana
w zabytkowych budynkach klasztornych, w swej podstawowej roli służy opiece nad młodzieżą niedostosowaną społecznie. Historia tego miejsca wskazywała na tradycje gospodarskie istniejącego tam niegdyś zakonu. Zdewastowane budynki i przestrzeń wokół wymagały renowacji. Praca fizyczna wychowanków połączona z lokalną tradycją i ochroną przyrody - taka była idea działania. Realizacja skupiła się na odtworzeniu sadu, wirydarza i hodowli koni. Połączenie kilku odległych płaszczyzn i wykorzystanie potencjału miejsca, ludzi, historii sprawiło, iż projekt był niezwykłą przygodą.

Obszary działań można by wymieniać w nieskończoność, opisując je i charakteryzując, bo to, co stanowi jedną z najważniejszych cech animatora jest uważność, obserwowanie rzeczywistości, najbliższego otoczenia. Mój ostatni projekt miał początek w... powalonym drzewie. Przejeżdżałem w tym miejscu wielokrotnie: zabytkowy zespół parkowy, imponujące drzewa, dzika gęstwina pozostawiona sama sobie. Powalone drzewo uświadomiło mi konieczność interwencji zarówno przyrodniczej, jak i społecznej. Poczułem potrzebę, by zadbać o niszczejący park, a jednocześnie uświadomić mieszkańcom, czym jest owo miejsce
i jaki jest jego potencjał. Wakacyjny obóz wolontariuszy i inwentaryzacja parku ukazała niezwykłe miejsce, które należy chronić, zabezpieczyć, otoczyć opieką. Działania trwają, na efekty będzie trzeba poczekać.

Korzystanie z lokalnych zasobów to podstawowa zasada aktywności. Najbliższe nam obszary i tematy ułatwiają realizację działania, zainteresowanie nimi uczestników, a jednocześnie wpływają na lokalny rozwój. Korzyści z takich działań nie są więc jednorazowe, lecz pozostają  na długie lata.

Wzbudźmy w sobie ciekawość. Stary dom, zwał kamieni, drewniany płot, żurawie na łące, powalone drzewo, brukowana droga. Wszystko jest lokalnym zasobem, jeśli z zasady widzimy we wszystkim potencjał a nie problem. W pewnym momencie natkniemy się na interesujący wątek, który stanie się inspiracją, początkiem kolejnego działania.

Autor: Marcin Lićwinko

Skontaktuj się z autorem